Angielski przeprowadzacz
Wojtek w listopadzie wyleciał do
Londynu. Obiecana praca nie czekała
na brytyjskiej ziemi obiecanej.
Po dwóch tygodniach bezowocnego
chodzenia do osławionego Jobcentre
w nadmorskim Brighton oraz
agencji pośrednictwa pracy odezwał
się Mikę, znajomy znajomego,
liverpoolczyk. To z nim nie spotkał
się w dniu przyjazdu, i to u niego
pracy wówczas nie było. Teraz
miało być inaczej
Mity van,
Data i źródło: 2008-01-25 | Express Bydgoski - Magazyn