Chaplin raz jeszcze
Któż nie pamięta małej, drobnej figurki
Charliego Chaplina. W charakterystycznym
meloniku, zbyt wąskim fraczku,
zbyt obszernych spodniach, kończącego
chód radosnym podskokiem. Był jakby
nie z tego świata. Niby klown wywijający
laseczką, zabawna kukiełka w za dużych
butach, a tak naprawdę symbolizował
pragnienia każdego widza. Liryczny
tramp, jak go nazywano, zaczynał karierę
na deskach l
Data i źródło: 2008-01-31 | Polityka