W muzyce nie ma demokracji
DOROTA SZWARCMAN: - Kiedy pan postanowił
zostać dyrygentem?
ŁUKASZ BOROWICZ: - W szkole byłem skrzypkiem,
chciałem grać na skrzypcach barokowych.
Kiedyś mój wychowawca prof.
Jerzy Bracisiewicz poprosił mnie, żebym
zorganizował koncert klasowy i zadyrygował
na nim Oktetem Mendelssohna. Nigdy
nie zapomnę chwili, kiedy po raz pierwszy
stanąłem w roli dyrygenta przed publicznością.
Tak już z
Data i źródło: 2008-01-31 | Polityka